Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.
03042017 Image Banner 750 x 100

Rovinj, po włosku Rovigno, to miasto położone na półwyspie Istria w Chorwacji. Tyle właśnie wiedziałem wyruszając tam na wakacje. Zazwyczaj na wypoczynek jeździliśmy w południową część tego państwa lub do Czarnogóry. Północ Chorwacji traktowaliśmy co najmniej jak Skandynawię ? wydawało nam się że jest chłodniej i mniej śródziemnomorsko. Te wrażenia okazały się całkowicie niezasadne. W 2010r. do Rovinj przyjechaliśmy w drugim tygodniu września i jak na ten okres pogoda była super. Ciepło, słonecznie, fakt że padało ale nie było zimno. Ogólnie pogoda lepsza niż w sezonie nad Bałtykiem (chociaż uwielbiam nasze morze).

Po zjeździe z budowanej autostrady i przejechaniu około 10 kilometrów naszym oczom ukazuje się widok, który zapewniam zostaje w pamięci na zawsze ? na horyzoncie błękitny Adriatyk i w dole stare miasto z górującą nad nim katedrą. W praktyce to właśnie tam spędzaliśmy większość wieczorów. Miasto jest całkiem duże i składa się ze starego miasta położonego na półwyspie (stare kamienice, wąskie uliczki, romantyczne zaułki, mnóstwo klimatycznych restauracyjek) oraz osiedli w nowszych częściach miasta. Z praktycznego punktu widzenia dużym plusem tej miejscowości jest jej położenie na płaskim obszarze ponieważ można spokojnie nocować w kwaterach położonych trochę dalej od centrum miasta. Miasto zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Wszędzie jest pełno kwiatów (oleandry robią duże wrażenie), palmy, wszędzie zapach morza oraz olejków eterycznych wydzielanych przez drzewa. Robi wrażenie.

My nocowaliśmy w apartamencie na południu miejscowości bardzo blisko morza. Do centrum mieliśmy około pół godziny spacerku. Nocleg znaleźliśmy na miejscu i trafiliśmy na akceptowalne warunki już za trzecim podejściem. Ogólnie z noclegiem nie było problemów. Do Adriatyku mieliśmy około 5 minut. Plaża oczywiście była kamienista z czystą wodą. Ciekawostką jest na pewno kolor gleby na półwyspie Istria, jest on koloru brunatnego. Nie trzeba lecieć do Australii J

Z lokalnych atrakcji polecam zwiedzenie starego miasta z jego zabytkowymi bramami, uliczkami oraz kamienicami, Katedry św. Eufemii, ratuszu. Moim zdaniem obowiązkowo każdy powinien spróbować owoców morza (osobiście polecam paterę ryb) oraz lokalnego wina. Naprawdę warto. Kolejną atrakcją godną polecenia jest rejs statkiem po okolicznych wysepkach z możliwością spędzenia kilku godzin na plaży na jednej z nich.

Dla nas miejsce to było doskonałym punktem wypadowym do zwiedzenia znacznej części półwyspu Istria oraz Wenecji jak również cudownym miejscem na udane wieczory nad morzem oraz w restauracyjkach tętniących nocą życiem. Zadziwiło nas, że we wrześniu może być tam tyle ludzi. Ciekawe jak tam musi być w ścisłym sezonie.

Wybierającym się w te rejony polecam odwiedzenie Rovinj. Naprawdę warto. Możecie być pewni, że to miasto Was bardzo miło zaskoczy i spędzicie tam wiele niezapomnianych chwil.

Zapraszam również do śledzenia moich wpisów. Wkrótce kilka innych miejsc do których dotarliśmy (m.in. Wenecja)

Więcej

Pomimo zniszczeń, jakie dotknęły miasto podczas II Wojny Światowej romańskie  kościoły Caen nadal przywołują swym wyglądem wiek XI, kiedy to miasto było siedzibą Wilhelma Zdobywcy. Do dziś w centrum zobaczyć można imponujące pozostałości chateau Wilhelma, w których mieszczą się aktualnie dwa muzea: Beaux-Arts i de Normandie. W cieniu zamku stoi Eglise St-Pierre, którego dzwonnica oraz wnętrze dokładnie obrazują styl gotycki od XIII do XVI wieku. W kościele La Trinite pochowana jest królowa Matylda. Nad centrum miasta górują Abbaye-aux-Dames i jego bliźniacze Abbaye-aux-Hommes ufundowane przez \Wilhelma i jego kuzynkę Matyldę jako zadośćuczynienie za grzechy ich kazirodczego małżeństwa.

Więcej

Do Bachledovej Doliny trafiliśmy przypadkiem. Naszym głównym założeniem wyjazdu było hasło "Codziennie inny ośrodek", czyli narty każdego dnia w innym miejscu. Dodatkowo założyliśmy sobie że przynajmniej jeden dzień pojeździmy po Słowackiej stronie Tatr. Na początku planowaliśmy dodatrcie do Chopoku, ale biorąc pod uwagę złe warunki pogodowe przez które ponad połowa tras w Jasnej była zamknięta nasz wybór padł na Bachledovą.


Bachledova Dolina znajduje się około 15 kilometrów od Łysej Polany. Bardzo ważne dla podróżujących z Polski jest fakt, że do ośrodka narciarskiego można podjechać z dwóch kierunków. Dla Nas najwygodniejsze było zaparkowanie od strony Zdziaru. Po przybyciu na miejsce znaleźliśmy miejsce parkingowe (nie było z tym problemu) i zakupiliśmy karnety. Od razu muszę zaznaczyć, że dużym minusem tego ośrodka jak i wielu innych w Słowacji jest brak oświetlenia tras. Główne stoki Bachledovej czynne są do godziny 16. Po wykupieniu karnetów ruszyliśmy szusować.


Bachledowa Dolina składa się z dwóch części. Jedna to długi blisko dwu kilometrowy wyciąg z równie długą niebieską trasą położoną na zachodnim stoku góry. Drugi to kompleks tras i wyciągów po południowo-wschodniej stronie góry - ta strona bardziej nam się spodobała. Po drugiej stronie każdy znajdzie dla siebie odpowiedni stok, ponieważ możliwa jest jazda trasą niebieską, jak również trasami czerownymi i czarnymi o dużym nachyleniu. Stoki są położone w ładnej okolicy i biegną przez las. Po wjechaniu na szczyt widok jest naprawdę imponujący - panorama ośnieżonych szczytów Tatr robi wrażenie.


Warunki panujące na stoku można określić jako średnie, ale biorąc pod uwagę odwilż to nie było tak źle. Wszyscy zakończyli jazdę z uśmiechem na twarzach.
Jednym słowem jest to całkiem ciekawa alternatywa dla stoków po polskiej stronie Tatr. Polecam odiwedziny w Bachledowej Dolinie każdemu narciarzowi.

Przydatne linki:

http://www.skibachledova.sk/ - strona ośrodka Ski Bachledowa

Więcej

Kluszkowce leżą nad Jeziorem Czorsztyńskim. Jest to stok położony trochę z boku głównych tras, ale jest to doskonałe miejsce na szusowanie. Zawsze gdy jestem w tej okolicy staram się tam pojeździć.
Obiekt ten składa się z kilku tras od łagodnych po naprawdę strome. Do dyspozycji narciarzy jest jeden wyciąg krzesełkowy oraz kilka orczyków. Osobiście polecam trasę która biegnie od szczytu dookoła góry do wyciągu krzesełkowego. Trasa ta jest najdłuższa oraz pozwala na naprawdę ciekawą jazdę.
Dużym atutem tego jest krajobraz. W tym roku w ogóle mieliśmy ciekawe widoki ponieważ jadąc do Kluszkowców mieliśmy straszną mgłę od samej Bukowiny Tatrzańskiej. Mgła utrzymywała się również gdy wsiadaliśmy na wyciąg. I nagle szok - w połowie wyciągu robi się jasno, widać niebo. Naszym oczom ukazał się niewiarygodny widok. Cała wyżyna na której położony jest Nowy Targ była we mgle, a na południu w śłońcu w całej okazałości błyszczały ośnieżone Tatry. Widok niesamowity - zapraszam do galerii miejsca, Umieściłem kilka zdjęć do podziwiania.

Kilka przydatnych linków:
http://www.czorsztyn-ski.com.pl/
http://narty.onet.pl/polska/kluszkowce,1,27968,miejsce.html

Więcej

Małe Ciche jest jedną z najmiejszych miejscowości Podhala. Jadąc do niej z głównej trasy Poronin - Bukowina Tatrzańska ma się wrażenie, że zaraz wjedzie się się na stoki Tatr, ale po kilku kilometrach drogi przez las docieramy do czarującego miejsca które robi wrażenie że jest w tym miejscu tylko po to, żeby jeździć na nartach.
Faktycznie, Małe Ciche w zimie skupione jest głównie na narciarstwie. Osobiście jeździłem tylko na jednym głównym stoku (jest jeszcze kilka orczyków). Główny stok jest bardzo ciekawy, wyposażony w wyciąg krzesełkowy i daje dużo frajdy z jazdy. W górnej części jest bardziej stromy, aby następnie przejść w umiarkowane nachylenie. W Małym Cichym byłem już kilka razy w różnych porach zimy i przygotowanie stoku było na naprawdę wysokim poziomie.
Jedynym mankamentem jaki odczułem był tłok przed wyciągiem. Ale takie już są skutki popularności stoku.
Reasumując, osobiście polecam gorąco ten stok. Jak już będziecie na miejscu zachęcam do odwiedzenia karczmy położonej mniej więcej w połowie stoku - można sobie upiec kiełbaskę na ognisku.

Kilka przydatnych linków:
http://www.maleciche.com/

Aktualizacja z dnia 5 luty 2014r.

Tym razem na narty wybrałem się w lutym. Co ciekawe mrozy odpuściły i w tej chwili w Zakopanym jest ponad 10 stopni na plusie w południe. Będąc w Zakopanym nie mogłem powstrzymać się od poszusowania na stoku Małe Ciche. I tutaj duże pozytywne zaskoczenie. Okazało się, że w ośrodku zostały poczynione znaczne zmiany. Przede wszystkim została zmieniona główna kolej krzesełkowa. W tej chwili jest to nowsze urządzenie które moim zdaniem osiąga dwa razy większą prędkość co znacznie skraca podróż na górę. Jednocześnie dotychczasowy wyciąg orczykowy został zastąpiony wyciągiem krzesełkowym. Dodatkowo pojawił się dodatkowy wyciąg orczykowy. Całość tworzy na prawdę bardzo ciekawy ośrodek i fajnie miejsce do poszusowania.

Więcej

Do tej niedużej podhalańskiej, typowo góralskiej wioski jeżdziłem od zawsze. To tutaj pierwszy raz spróbowałem kwaśnicy, herbaty z prundem oraz po raz pierwszy udało mi się skręcić na nartach (z własnej woli :) ).
Tak jak napisałem Bukowina jest typową góralską miejscowością gdzie możemy spróbować lokalnych potraw w wielu karczmach, zapoznać się z lokalną architekturą i pojexdzić na nartach. Miejscowość ta ma również bogatą bazę noclegową - nie zdażyło mi się nie znaleźć noclegu.
Jak to w górach wioska ciągnię się wzdłóż drogi która została wytyczona zgodnie ze szczytami tutejszych wzniesień. Praktycznie na całej długości możemy znaleźć noclegi oraz loklane karczmy i restauracje.
Dla narciarzy niedaleko górnego ronda dostępnych jest kilka tras zjazdowych. Są to krótkie trasy o różnym stopniu nachylenia wyposażone w wyciągi zarówno orczykowe jak i krzesełkowe. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że są to doskonałe stoki dla początkujących, ale z czasem chce się czegoś więcej.
Również w tym przypadku Bukowina Tatrzańska jest doskonałym miejscem wypadowym. W niedużej odległości znajduje się kompleks tras narciarskich w Białce Tatrzańskiej, Czarnej Górze oraz Małym Cichym. Ciekawym miejscem które warto odwiedzić są również Kluszkowce.
Prawie zapomniałem o jednej z głównych atrakcji tej miejscowości. W Bukowinie od niedawna dostępne są baseny termalne. Naprawdę super sprawa po całym dniu szusowania. Termy udostępniają narciarzom kompleks basenów (trzy na zewnątrz) z wodami o różnej temperaturze (jeden jest naprawdę ciepły, jak w wannie).

Kilka przydatnych linków:
http://narty.onet.pl/polska/bukowina-tatrzanska,1,27845,miejsce.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bukowina_Tatrzańska
http://www.bukowinatatrzanska.pl/
http://www.termabukowina.pl/

Więcej

Na najbardziej na północ wysuniętym przylądku Krety leży Itanos, należącego niegdyś do najbogatszych miast na Krecie. Według tradycji greckiej powstało ono w czasie wojny trojańskiej. Grecka nazwa Itanos - Enmoupoli oznacza "opuszczone miasto".

Więcej

Plaża Vai należy do najsłynniejszych i najczęściej odwiedzanych na Krecie. Zawdzięcza ona swoją nazwę rosnącym przy plaży gajom palmowym. Krajobraz ten przypomina Wyspy Karaibskie.

Więcej

Słynny monastyr Toplou zachował dawną turecką nazwę (klasztor armatni) nadaną na pamiątkę czasów weneckich, gdy było jedną z najważniejszych twierdz Krety wschodniej. Prawdziwa nazwa monastyru, Panagia Akrotiriani, czyli "Matka Boska z Przylądka", jasno określa jego położenie geograficzne. Przyjmuje się, że Moni Toplou został założony w XIV w. Katholikon jest jedynym budynkiem, który przetrwał z tego okresu; pozostałe odbudowano pod koniec XVI w. - wtedy również umocniono główną kaplicę murami wysokimi na 10 m. Budowla posiada dwa przęsła, z których północne, odpowiadające pierwszemu kościołowi z XIV w., jest ozdobione freskami przedstawiającymi sceny z Ewangelii.

Więcej

Malowniczego miasta Sitia, usytuowane jest na krańcu zatoki o tej samej nazwie. W starożytności wznosiła się tutaj Itia, port miasta Pressos. Po Itii pozostały jedynie grobowce z okresów średnio- i późnominojskiego, ruiny rzymskiej budowli i wczesnochrześ-cijańska bazylika. Miasto i jego port przeżywały rozkwit w okresie grecko-rzymskim, bizantyjskim i weneckim. W latach dominacji Wenecjan miastu i całej prowincji nadano miano Sitia ( stąd pochodzi nazwa regionu Lassithi ). Zrujnowana w czasie podbojów tureckich miejscowość została odbudowana w 1870 r. Rozłożone na tarasowate opadającym terenie nad zatoką domy oraz nadbrzeże, wzdłuż którego ciągną się restauracje i kawiarnie, nadają miastu typowo śródziemnomorski urok. Ze średniowiecznej Sitia pozostały dziś tylko górujące się nad portem ruiny bizantyjskiej twierdzy

Więcej
Top